Moc Wyobraźni - artykuł
Rodzicielskie Rozważania

Rodzicielskie Rozważania – reżim wyobraźni

Mama z córką są w szatni w przedszkolu.

– Mamo zobacz! Na tych kapciach jest Psi Patrol. O! Tutaj jest Rocky. Czyja to szafka? A Bartka… O! Zosia ma czapkę z konikiem Pony! A tutaj Kubuś Puchatek i Tygrysek! – woła podekscytowana Klara.

– Tak, widzę córeczko. Postaci z bajek, które znasz.

– Właśnie. Wszyscy mają na ubraniach postaci z bajek. Dlaczego tak jest?

– Bo… rodzice im takie kupili? – odpowiedziała pytająco mama.

– A dlaczego na mojej czapce z daszkiem jest tylko napis FREEDOM?

– Ponieważ wybrałam dla ciebie taką czapkę.

– Dlaczego? – nie ustępuje Klara.

– Bo… ta czapka spodobała mi się. Ty w niej ślicznie wyglądasz i cena była odpowiednia…

– A kupisz mi koszulkę z Elsą?

– Masz wystarczająco dużo koszulek.

– Ale nie mam z Elsą. Moje koleżanki mają. Lubię „zelsą”.

– Zastanowię się. Musimy powoli iść na górę. Zaraz zaczynacie śniadanie.

– Ale dlaczego wszędzie są te bajki?

– Dzieci lubią bajki. Kochanie, właściciele wielkich firm wiedzą, jak bardzo dzieci ucieszą się z takiej czapki czy koszulki ze swoim ulubionym bohaterem filmowym. Jak bardzo będą chciały mieć taką czapkę i obejrzeć znowu serial lub film. Przewidują, że dzieci poproszą rodziców, by im kupili taką czapkę. Rodzice kupią, by sprawić dziecku radość. Dziecko się ucieszy…

– Czyli chodzi o to, aby dzieci się cieszyły! To dobrze.

– Tak. Tylko, że niestety nadrzędnym celem jest sprzedaż i ciągła akumulacja kapitału przez systemy korporacyjne. To są kochanie działania z zakresu marketingu na globalną skalę. Żyjemy świecie zdominowanym przez marki. Dzieci oglądają bajki, potem dostają ubrania i różne przedmioty z postaciami z tych bajek. Wszędzie dookoła te same rysunki, te same postaci, znaki graficzne…

– Mamo, wczoraj na placu zabaw dziewczynka miała wiaderko z My Little Pony. A moje jest pomarańczowe w niebieskie kwiatki. Lubię je.

– Dobrze, że lubisz swoje wiaderko. Teraz musimy iść do sali.

Klara poszła na śniadanie, a mama zaczęła się zastanawiać.

Rzeczywistość zdominowana przez marki

Żyjemy w rzeczywistości zdominowanej przez marki. Na większości dziecięcych ubranek można odnaleźć nadruki z bohaterami filmowych lub serialowych popularnych produkcji dla dzieci. Mama przypomniała sobie jak kilka dni temu w sklepie chciała kupić dla syna piżamę bez postaci z bajek. Pani sprzedawczyni zrobiła wielkie oczy i powiedziała zdziwiona:. „Ależ proszę Pani! Przecież dzieci lubią postaci z bajek. Na ubraniach, na zabawkach… O tu mamy też kubeczki z Krainą Lodu i szczoteczki do zębów z Anną i Olafem. Dzieci tak się cieszą. I chętniej myją zęby. No niech Pani wybierze tę niebieską piżamkę z Psim Patrolem. Synek na pewno się ucieszy”.

Tak… Tylko, że ja chciałam bez nadruku, pomyślała mama, ale na głos nic już nie powiedziała. Dlaczego chciała bez nadruku?

Kapitalizm napędza pragnienia

Chyba przede wszystkim dlatego, że nie podoba jej się świat zdominowany przez konsumpcjonizm, korporacje, licencje i marki. Znane postaci z bajek czy logo firm opanowują podświadomość dzieci, oddziałują na ich emocje, napędzają dziecięce marzenia, stymulują pragnienia. Kapitalizm, opierając się na ciągłej akumulacji kapitału, na zwiększaniu zysku, wkrada się do ludzkich umysłów, wpływając na ich wyobrażenia, światopoglądy, postawy i wizje. Kreuje sztuczne potrzeby.

Marki nauczą, jak opisywać świat

Warto uświadomić sobie, że „popularne marki, zabawki czy serie filmowe dostarczają języka, którym dzieci myślą i mówią o świecie”, napisał Marcin Napiórkowski w książce pt. Kod Kapitalizmu. Marki dyktują i ułatwiają dzieciom opisywanie świata, odnajdywanie schematów, komunikację z rówieśnikami. Mama Klary jest tym zjawiskiem zaniepokojona. Nie jest pewna, czy jej to odpowiada. Czy podoba jej się, że wzorce piękna dyktuje kapitalizm? Że normy estetyczne wyznaczane są przez korporacje i disneyowskie produkcje? Ta estetyka jej osobiście zupełnie nie pasuje. Denerwuje ją nadmiar gadżetów i ubrań z nadrukowanymi kolorowymi filmowymi postaciami. Ich wszechobecność – przytłacza.

Kapitalizm jako budulec wyobraźni

Bez wątpienia wszystko to, co nas otacza, wszystkie dźwięki, obrazy, zapachy, doświadczenia, cały kontekst, w który jesteśmy zanurzeni jest budulcem dla wyobraźni. Jako że zanurzeni jesteśmy w świecie kapitalistycznym, to kapitalizm staje się „budulcem wyobraźni” i zarazem „reżimem wyobraźni”. Jak diagnozuje Napiórkowski.

Kapitalizm zanurza nasze dzieci w bardzo konkretny system wzorców i znaków – niestety często w swej istocie pustych. Za przykład może posłużyć lubiana przez dzieci kotka Hello Kitty. Jak czytamy w książce Napiórkowskiego, Hello Kitty nie ma historii, „to ikona, która nie wyraża niczego.(…). Jest czystą licencją. Możesz kupić nawet samochód Hello Kitty”.

Inny przykład: Elsa z Krainy Lodu. Ona ma historię. Elsa jest wyrazistą postacią; uosobieniem siły, odwagi, piękna, talentów. Przez lata tłumiła emocje, ze strachu oraz z troski o najbliższych nie realizowała swego potencjału. W końcu odkryła wolność, swoją moc i samą siebie. Okazało się jednak, że wolność ma granice, a największą mocą jest miłość.

Postać Elsy z ogromnym impetem przedziera się do umysłów naszych dzieci. Nawet przedszkolaki, które nie oglądały filmu, nie miały szansy polubić bohaterki filmu Disneya, używają – jak czytamy w Kodzie Kapitalizmu – określenia „zelsą” jako komplementu. „Zelsą” oznacza po prostu „wspaniały”, „godny pożądania”, „piękny”.

Obrandowane przygody

Co z tą wyobraźnią? Jak diagnozuje Rafał Księżyk w swej książce pt. Wywracanie kultury. O dandysach, hipsterach i mutantach: przestrzeń wyobraźni stała się przestrzenią opanowaną przez marketing. Skoro popularne marki kształtują język i myśli, to również wyobraźnię.

Czy wyobraźnia nie jest ograniczana w ten sposób? Czy dzieci przestają działać kreatywnie? Szczęśliwie nie. Ich moc kreatywna jest ogromna. Kapitalizm nie pozbawia dzieci kreatywności, lecz niestety dostarcza (wątpliwych jakościowo) elementów wykorzystywanych potem na przykład w zabawach.

Rafał Księżyk w swej książce wskazuje, że dominującym motywem zabaw wśród dzieci jest obecnie „przetwarzanie popkultury”. Dzieci coraz częściej nie wymyślają w zabawie własnych postaci. Odtwarzają historie z obejrzanych wcześniej bajek, jedynie dodając do nich własne, wyobrażone elementy. Opierają się na konkretnych, dostarczonych przez kapitalistyczny kontekst, wzorcach. Księżyk przywołuje zabawę klockami lego i współczesne zestawy tematyczne trzymające dziecięcą kreatywność w ryzach i wyobraźnię na wodzy.

Księżyk pisze: „Wprowadzenie zastawów tematycznych, na przykład odtwarzających światy Gwiezdnych Wojen czy Harrego Pottera, oznajmiło, że przygoda została obrandowana i podpięta pod scenariusze z kina czy kablówki” i „(…) nie ma już szans przerobienia statku na samolot czy rakiety na zamek”.

Zamknięci w schematach

Czy nie mamy tu do czynienia z ograniczeniem lub ujednolicaniem wyobraźni? Wtłaczaniem jej w pewne schematy wytworzone przez kapitalistyczny system? Czy nie żyjemy przypadkiem w „kapitalistycznym matrixie”, o którym wspominała w swoich publikacjach Naomi Klein? Jeżeli przyjmiemy, że wyobraźnia jest naszym największym kapitałem, największą mocą i nadzieją dla naszej przyszłości (o czym z resztą pisze Edwin Bendyk w swej najnowszej książce ), czy nie powinniśmy potraktować poważnie zagrożenia generowanego przez kapitalistyczny system?

Cóż – powiedzą niektórzy – takie są uroki życia w kapitalistycznym społeczeństwie, w którym emocje, pragnienia, wyobrażenia i zachowania mają napędzać konsumpcję i akumulację kapitału. Wszystko mknie do przodu. Szybko i intensywnie. W coraz większej złożoności.

Dla dzieci ta złożoność, nadmiar bodźców, przedmiotów, silnych emocji i wygenerowanych sztucznie potrzeb jest niejednokrotnie nie do zniesienia. Marki z jednej strony upraszczają świat – redukując na pozór jego złożoność, łącząc ludzi, ułatwiając komunikację. W innym jednak wymiarze – wywołują chaos i ograniczają. Oddalają od tego, co realne i istotne.

Mniej i wolniej znaczy szczęśliwiej

Naszym dzieciom potrzeba mniej. Wolniej. Spokojniej. Uważniej. Prościej. I mama dalej może się zastanawiać: kupić tę koszulkę z Elsą, czy nie? Po co? Czy to jest potrzebne? Czy Klara ma koszulki? Tak, ma wiele koszulek. Czy ma z Elsą? Nie. Czy będzie szczęśliwa, jeśli ją dostanie? Tak. Choć pewnie tylko przez chwilę.

Klara po wyjściu z przedszkola, w drodze do domu powiedziała:

– Wiesz mamo. Już nie chcę tej koszulki z Elzą. Mam tyle koszulek. I taką całą żółtą i tą w motylki i z napisem KOCHAM CIĘ. Z Elsą mogę mieć kostium kąpielowy. Nie mam jeszcze żadnego.

2 komentarze

Skomentuj Dagna Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *