-
Z perspektywy Malucha. Super Moc.
Bawię się na tarasie przed domem. Mam moje super deski. Mam też garnki. Jestem kucharzem. Robię pyszną zupę. Dla babci. Siedzi na fotelu obok i czyta książkę.Podchodzi do mnie Kaja, moja siostra. Pyta, czy może dołączyć do zabawy. Jasne! Będzie robić kluski do zupy. Z trawy i liści. Przyniosła też dużo wody – do robienia zupy się przyda. Nagle woda się wylewa. Zalewa deski. Zalewa taras. Zalewa nogi mojej siostry Kai i jej rysunek. Kaja zaczyna płakać i biegnie do domu. Woda dopływa do stóp babci… – Och! Co wy tutaj wyprawiacie? Julek, dlaczego Kaja płacze? – pyta babcia takim rozzłoszczonym głosem. – Chyba przez wodę. Jej rysunek jest mokry…
-
Z perspektywy malucha. „MojeNieMoje”.
Dostałem wóz strażacki. Na urodziny. Taki duży, czerwony, z niebieskim przyciskiem. Jak go naciskam to słyszę „Iioo, iioo!”. Idę teraz z mamą na plac zabaw. Biorę ze sobą mój nowy wóz. Chcę pobawić się nim na dworze. Podchodzi do mnie jakiś chłopiec. Trochę bardziej duży niż ja. Dotyka mój wóz i próbuje mi go wyrwać. I wypuszczam mój wóz strażacki z rąk. Ten chłopiec się nim bawi. Patrzę na mój wóz i robi mi się bardzo smutno. On zabrał mi wóz. Mój czerwony wóz strażacki. Ja chcę się nim bawić. I zaczynam płakać… – Co się stało Julek? – pyta mama. – Ten chłopiec zabrał mi wóz strażacki. – Pożyczyłeś…
-
PrzyTULĘ Ulę / Świnka Morska
Marzyłam o takim pluszaku już od dawna. Wreszcie go mam. Jest taki maleńki i słodziutki. Ma czarne futerko i niebieskie oczy. Tak się cieszę, że rodzice mi go kupili. Spałam z nim w nocy. Teraz przygotowuję mu śniadanie. Na tarasie. Z szyszek, które znalazłam w lesie. Potem zabiorę go na spacer. – Gdzie jest Ula? – słyszę jak tata pyta mamę. – Chyba na tarasie. Karmi tego swojego … chomika, królika … nie wiem, co to w ogóle jest – kontynuuje tata. – Chomik chyba. Czarno-biały chomik. – Nie. To chyba świnka morska! – woła z kuchni wujek Albert. – Świnka morska? A to możliwe! Świnka morska! To na pewno…
-
Z Perspektywy Malucha. „Rozrabiaka”.
Jestem Julek. Mam dwa i pół lat. Chodzę do przedszkola. Lubię moje przedszkole. Lubię panią Basię i moich kolegów. Bawimy się razem. Teraz bawimy się, że jesteśmy na budowie. Budujemy dom. Nadjeżdża duża koparka. Kopię dół. „Bam, bam!”. Koparka uderza w klocki Tomka. Tomek jedzie betoniarką i wpada na moją koparkę. „Łubu-du!”. Ooo! Wypadek…Trzeba wezwać pomoc. Gdzie są strażacy? Poszukam. – Julek. Co się tutaj dzieje? – pyta pani Basia. Chyba nie jest zadowolona. Marszczy czoło i mówi tak… niemiło. – Bawimy się – odpowiadam. – Proszę ciszej i spokojniej. Bo zniszczycie zabawki. Jak będziesz niegrzeczny, to usiądziesz za karę przy stoliku. Proszę zachowywać się grzecznie. Straszny z ciebie „rozrabiaka”…







