Rozważania Rodzicielskie. O młodszych i starszych. „Jesteś starsza – ustąp”.
Na placu zabaw…
– Marysiu! Nie wyrywaj bratu łopatki. Jesteś starsza. Wiesz, że nie wolno tak robić.
– Ale on już kilka razy mnie nią uderzył. I obsypał piachem. Widziałaś?
– Nie widziałam. Teraz jednak widzę, że jemu jest przykro i płacze. On jest młodszy. Nie powinnaś mu tak wyrywać zabawki. Czasem możesz ustąpić.
– A on to mógł jakoś mnie bić i sypać piachem? To niesprawiedliwe!
– On jest jeszcze mały. Ty już jesteś duża.
– A rano mówiłaś, że jestem mała jak chciałam pomóc smażyć jajecznicę. Ja też jestem dzieckiem! O mnie też powinnaś się troszczyć! – powiedziała Marysia i pobiegła do domu.
W przedszkolu…
– Marysiu, weź Jasia za rękę. On boi się wejść do sali.
– Ja nie chcę. Chcę iść sama i bawić się z Mają.
– Ale jesteś starsza. Możesz chyba chwilkę pobawić się z bratem. Weź go proszę za rękę i zaprowadź może do tamtych klocków. Żeby było mu łatwiej. On się chyba wstydzi.
– Nie. A on się nie wstydzi, tylko chciałby zostać z tobą. Ja dawno z Mają się nie bawiłam – powiedziała Marysia i pobiegła do Mai.
To bez znaczenia – młodszy czy starszy. Emocje są obecne niezależnie od wieku. Dwulatek i pięciolatek to nadal małe dzieci z ogromnym ładunkiem uczuć. I młodsi i starsi potrzebują tyle samo uwagi, akceptacji, bezpieczeństwa, szacunku, miłości. Często skupiamy się bardzo na tych młodszych. Umykają nam wtedy – te starsze. Przytłoczone poczuciem odpowiedzialności za młodsze rodzeństwo, z poczuciem winy, zachęcane do zabawy z maluchem, kiedy im to nie pasuje. Do dzielenia się zabawkami – kiedy jeszcze nie są gotowe. Do poprowadzenia za rękę – kiedy po prostu nie mają ochoty.
Małe i duże często najlepiej się dogadają bez naszej ingerencji. Czasem – z naszym wsparciem, ale tylko wtedy, gdy obdarujemy je jednakową uwagą i pozostaniemy bezstronni. Małe i duże. Tak samo potrzebują przestrzeni, czasu, akceptacji, bezpieczeństwa, czułości. Młodsze i starsze.


