O granicach cielesnych
Rodzicielskie Rozważania

Rodzicielskie Rozważania. O ciele i granicach.

Rodzicielskie rozważania. O ciele, dotyku i granicach.

– No chodź do cioci Oleńko. Daj buziaka – prosi ciocia Basia. Ola odsuwa się od cioci i łapie mnie za rękę.

– Och mały „wstydzioszek”. Czemu nie chcesz dać cioci buziaka? – ciocia nie ustępuje i pochyla się nad moją córką.

– Basiu, widzisz, że Ola nie ma ochoty na całusy. Prawda Olu? – Próbuję wesprzeć moje dziecko. Ola kiwa potakująca głową.

– Jak to? Mnie nie pocałujesz? Trudno, może innym razem. Ach te dzieci. Pa! – ciocia ze smutną miną zamyka za nami drzwi. I wyszłyśmy przed dom. Idziemy chodnikiem. Kwitną bzy. Zapach – obłędny. Nucimy piosenkę o wiośnie. Nagle zaczepia nas starszy pan.

– Och, kto to tak pięknie śpiewa? – zwraca się do Oli. – Jakiś słowik chyba. I starszy pan kładzie dłoń na głowie Oli i lekko tarmosi ją za włosy. Wesoła dotychczas Ola odsuwa się i chowa za moimi nogami. – Ojej! Przestraszyła się dziewczynka. Nie bój się pana. Chodź – staruszek wyciąga do niej rękę.

– Proszę nie dotykać mojej córki. Ola sobie tego nie życzy – nie wytrzymuję i wkraczam do akcji. Starszy pan mocno zdziwiony macha ręką i odchodzi oburzony.

Idziemy dalej. Do klubokawiarni „Baju-Baju” na zajęcia dla dzieci w wieku od 2. do 3. roku życia. Wchodzimy. Czekamy. Pani Ania wita nas wesoło. Zaprasza do sali. Ola nie bardzo chce wejść. Po dłuższej chwili decyduje się i wchodzi, trzymając mnie za rękę. Na sali jest kilkoro dzieci z opiekunami. Śpiewamy, siedząc w kręgu na podłodze. Potem pani Ania proponuje nową zabawę – prosi, abyśmy wstali i utworzyli duże koło.

– Olu, podaj rękę Wiktorkowi – pani zwraca się do mojej córki. Ola chowa rękę za siebie. Nie chcesz podać. Rozumiem – stwierdza pani.

– Chodź kochanie. Jaki Ci pomogę. O tutaj. Trzymaj – mama Wiktorka łączy rękę Oli z ręką Wiktorka.

– Nie chcę! – Ola wyrywa rękę i z naburmuszoną miną odsuwa się od kolegi w moją stronę.

– Oj, dziewczynka się wstydzi… A może nie chce się bawić…? – komentuje mama Wiktorka.

– Córka po prostu nie ma ochoty wziąć Wiktorka za rękę. Ma do tego prawo – mówię miłym, ale stanowczym tonem.

Szanowanie granic?

Wieczorem wspominam wymienione wyżej wydarzenia. I czuję niepokój. I złość. I nie mogę zrozumieć, dlaczego inni ludzie dotykają moją córkę? Dlaczego panuje powszechne przyzwolenie na dotykanie dzieci? Ciężarnych matek zresztą też. Ach to sprawdzanie, czy się rusza! (Wujek Romek nawet się nie spytał !).

Dlaczego dorosłym wydaje się, że mogą głaskać, dotykać, poklepywać, całować, łaskotać, przytulać dziecko bez pytania go o zgodę? Dlaczego nie szanują jego granic? I oburzają się, gdy maluch odmawia kontaktu fizycznego, takiego jak na przykład całus czy uścisk dłoni.

Dzieci mają swoje granice

Podobnie jak osoby dorosłe – dzieci mają swoje granice. I pokazują je. Na różne sposoby. Nie zawsze to dostrzegamy. Czasami ignorujemy, bagatelizujemy, wyśmiewamy. Tymczasem to szalenie ważne, by dzieci rzeczywiście czuły, że mogą decydować o swoim ciele. O potrzebach fizycznych, potrzebie bliskości lub dystansu, dotyku lub jego braku. Ciało jest ich własnością i nikt inny nie ma prawa o nim decydować.

– Mamo, czy ja muszę całować ciocię? – zapytała Ola przed snem.

– Nie musisz kochanie. Jak czujesz, że nie chcesz to tego nie rób. Ty decydujesz o tym, czy chcesz kogoś pocałować, czy nie – odpowiadam spokojnie

– Dorośli często dają sobie buziaka na powitanie – kontynuuje Ola. – Widziałam. Ciągle całusy i całusy. A ja nie lubię. Tobie chcę dać buziaka. Uli chcę. Tacie też, ale cioci – nie.

– W porządku. Może kiedyś zechcesz dać i cioci całusa. A na razie ciocia musi pogodzić się z brakiem całusów od siostrzenicy – uśmiechnęłam się i pocałowałam córkę czule w czoło. Uśmiechnęła się na chwilę.

– Och mamo… A dlaczego ten pan na ulicy mnie dotykał po głowie? Ja tego nie chciałam. Nie znam go. A nawet jak bym znała, to bym nie chciała.

– Pan chciał być miły zapewne. Podobało mu się jak śpiewałaś. Wydawało mu się, że może dotknąć twoich włosów, bo jesteś dzieckiem. Taki „czuły gest”. Ja uważam, że pan nie powinien był tak zrobić.

– Nie podobało mi się to. Nie chciałam, by mi tak zrobił. Nie lubię tak!

– Wiem skarbie. I rozumiem, że tak nie lubisz. Pamiętaj: ty decydujesz o swoim ciele. Tylko ty. Jeśli nie chcesz dotyku – to w porządku. Pokaż to. Na przykład odsuń się. Powiedz „nie”. Daj znać, że nie zgadzasz się na taki dotyk.

– A jeśli komuś będzie przykro? Że ja nie chcę podać ręki. I pomyśli, że go nie lubię? Choć ja go lubię tylko …

– Może się tak zdarzyć. Możesz wtedy wyjaśnić, że chodzi tylko o podanie ręki. Że nie chcesz nikogo zasmucić i to nie znaczy, że kogoś nie lubisz, tylko nie masz po prostu ochoty na taki rodzaj bliskości. A może sama poczujesz wtedy, że chcesz podać mu dłoń…? By go rozweselić na przykład…? Lub przytulisz kogoś nagle, bo poczujesz radość i razem będziecie się cieszyć i skakać w objęciach (niedawno widziałam jak z Leonem tak skakaliście przytuleni). Ważne, abyś działała zgodnie z tym, co czujesz. W zgodzie ze sobą.

– Ja nie chciałam podać ręki temu chłopcu na zajęciach. Prawie go nie znam. Może następnym razem …? Zobaczę.

– Dobrze Oleńko. Zrobisz jak zechcesz. Nikt nie może cię do tego zmusić.

– A wczoraj Ula na placu zabaw mnie przytuliła. I to było miłe. I podobało mi się.

– Cudownie. A czy mogę ja się do ciebie teraz przytulić?

– Tak mamo.