Bez kategorii

Sielski Los Nauczycielski

Sielski Los Nauczycielski?

– Zobacz Krzysiu, przyszła twoja Mama.

– Dzień dobry. Jak tam dzisiaj Krzyś? Grzeczny był? – pyta Mama.

– Krzyś … czy grzeczny? Wie pani, nie lubię tego określenia. Mogę powiedzieć, że był dziś pełen energii i skory do żartów – skakał podczas zabawy na angielskim bardzo wysoko, jak na zajączka przystało, i chował jajka z pianki w niezwykłe miejsca. Potem mieliśmy problem z ich odszukaniem – odparła Pani, uśmiechając się i puszczając oko do Krzysia.

– Rozrabiaka mój mały. Ach wie pani, bo on w domu czasem tak szaleje! Czy potrafi pani na niego tak krzyknąć czasem, żeby go zdyscyplinować?

– Czy potrafię krzyknąć?… Potrafię, ale staram się tego nie robić. Krzyk to rodzaj przemocy. Staram się działać delikatnie choć stanowczo. Dużo rozmawiać i szukać rozwiązań w razie sytuacji konfliktowych. Zdarza się, że podnoszę głos, by wszyscy mnie usłyszeli. Wie pani, w grupie jest 25 dzieci… – pani lekko się uśmiechnęła i głęboko odetchnęła.

– Oj, to bardzo dużo… Wie pani, wczoraj byli u nas koledzy Krzysia. Jeden chciał, by mu nalać soku, drugi w tym czasie wołał, że jego miś jest w czekoladzie i że muszę go umyć. Mela wołała, że chce puszczać latawiec, a Krzyś i Ola kłócili się o to, kto powinien dostać kubek z kotkiem. Myślałam, że zwariuję. A to tylko piątka dzieci. Tu jest ich pięć razy tyle… – westchnęła Mama.

Pani spojrzała na salę. Pełną jeszcze dzieci. Rzeczywiście – duża grupa. Hałas – zauważalny. Jednostajny, o odpowiednim natężeniu. Nawet miły. „Chyba się przyzwyczaiłam” – pomyślała Pani. Lubię tę energię. Choć są momenty, że uszy mi pękają. Nie starcza cierpliwości i brakuje siły. Dziś prowadziłam zajęcia z rytmiki. Lenka obraziła się, bo Kaja dostała różową szarfę. Różowa była tylko jedna. Obraziła się i usiadła pod ścianą z naburmuszoną miną. Ania poszła w jej ślady. Potem Olek powiedział, że dziewczyny są obrażalskie. Zaczął je przezywać. W tym czasie Krzyś skakał wokół sali, a Janek płakał, bo Hania zabrała mu jego bębenek. I jak tu prowadzić zajęcia? Tym razem było mniej tańca, a więcej rozmowy. Siedliśmy wszyscy w kręgu i rozmawialiśmy. Nie było łatwo dojść do porozumienia, zajęło nam to dużo czasu – prawie całe zajęcia. Ale ostatecznie wszyscy czuli się zadowoleni i mogli dalej się bawić. Mnie tylko ból głowy wciąż nie przechodzi… Może kawa coś zmieni…

– Jak było na rytmice? Krzyś uczestniczył aktywnie w zajęciach? – zapytała Mama, wyrywając Panią z zamyślenia.

– Na rytmice… Tak, tak. Choć dzisiaj zajęcia były mniej typowe. Wszyscy głównie rozmawialiśmy. I szukaliśmy rozwiązań.

– Na rytmice? – zdziwiła się Mama. – A jest jakaś nowa piosenka?

– O tak, ułożyliśmy wspólnie piosenkę o emocjach. Na razie mamy słowa. Nad muzyką popracujemy w przyszłym tygodniu. Może kroki taneczne wymyślimy…

– Super. Ale gdyby Krzyś przeszkadzał, to niech Pani go zdyscyplinuje. Jak trzeba – krzyknie. Żeby wiedział, kto tu rządzi. Krzysiu! Idziemy!

– Mamo, jeszcze tylko skończę budować wieżę…

– Bez dyskusji. Koniec zabawy. Idziemy. Bo nie będzie filmu wieczorem.