Strach i odwaga. Możesz się bać.
Boisz się? STRACH ma wielkie oczy
Dużo strachu dookoła. Duchy, wampiry, czarownice w ostatnich dniach przychodziły pod drzwi naszych domów i prosiły o cukierki. „Ja lubię się bać”– orzekła pewna dziewięcioletnia dziewczynka. „Ale tak trochę. Zależy kiedy. Ostatnio zobaczyłam w filmie scenę z walczącym niedźwiedziem i tak się przestraszyłam, że uciekłam do swojego pokoju. Nie mogłam patrzeć. Moja siostra wcale się nie bała”.
Strach może paraliżować. Blokować wszelką aktywność. Implikować postawy bierności lub wręcz przeciwnie – zachowania agresywne, eskalować przemoc. Jednak jeśli go rozpoznamy i uznamy – zamiast wypierać – to otworzymy drogę do przemienienia go w odwagę. W przypadku małych dzieci strach jest ściśle związany z poczuciem bezpieczeństwa. Dopóki maluch trzyma się spódnicy mamy, dopóty czuje się dobrze i bezpiecznie. Mama się trochę odsuwa, maluch zaczyna czuć się niepewnie, boi się i znów szybko wtula się w maminą spódnicę. To zupełnie naturalny mechanizm. Z biegiem czasu maluch poczuje się pewniej bez mamy. Puści jej spódnicę i pobiegnie do kolegów. I pewnego dnia powie: „Mamo, zostań tutaj. Ja pójdę już dalej sam”.
Dlaczego? Być może dlatego, że nasz duży już maluch czuje się pewnie. Chce być jak najbardziej samodzielny. Czuje, że poradzi sobie sam. A może dlatego, że boi się? Boi się reakcji kolegów. „Przecież mogą się ze mnie śmiać, kiedy przyprowadzi mnie mama i pocałuje na do widzenia”.
Przecież nie ma się czego bać
– Nie bój się Zuziu. Nie ma się czego bać. To tylko piesek. Nie gryzie. Zuzia odsuwa się nieufnie. Kiedyś pies ją ugryzł. Lekko, ale teraz się boi psów. Boi się też duchów. Chociaż żadnego nie widziała. Ma 4 lata. – Nie bój się – powtarza znów pani opiekunka. Ale Zuzia się boi. I czuje się źle. Bo nie wie, jak ma się przestać bać. Nie da się tak nagle. To proces. Wymaga czasu, akceptacji i empatii.
– Boisz się. Rozumiem. Jestem przy tobie. Krok po kroczku, razem, oswajamy ten strach i po pewnym czasie przeradza się on w odwagę. Czymże jest odwaga bez strachu? Boisz się? Ok. Uda ci się przezwyciężyć strach – to jest odwaga.
Obserwowaliśmy kiedyś Tomka. Był z tatą na basenie. Tata już wskoczył do wody, a chłopiec stał na brzegu ubrany w dmuchane rękawki.
– Wchodź synu! No dawaj! Nie bój się! Woda super! Bądź dzielny! Będzie dobrze, zobaczysz – zachęca tata. Syn stoi na brzegu. Boi się. Nie jest w stanie wejść do basenu. Słowa taty potęgują w nim strach. Nie wszedł tego dnia. Kolejnym razem tata powiedział do Tomka tak:
– Wiem, że się boisz. To normalne. Możesz czuć strach. Popatrz na wodę – ale ma piękny kolor! Dotknę i sprawdzę, czy ciepła… O tak! Ciepła!
– Ja też chcę dotknąć tato. Trochę się boję…
– Wiem., powiedział tata. Tomek dotknął wody.
– O ciepła. I już mniej się boję. Może spróbuję włożyć stopę – rzekł Tomek.
Akceptacja i empatia
Obserwowaliśmy podobnych sytuacji wiele. W żłobkach, przedszkolach, domach, w parkach linowych, nad morzem, na nartach, na placach zabaw. Kluczem do oswajania strachu okazuje się być akceptacja tej emocji. To pierwszy niezbędny krok. A potem małe kroczki i czas.
Strach może być naszym sprzymierzeńcem. Ale w zbyt dużej dawce może skutecznie blokować poznawanie świata. Może wpływać na nasze postrzeganie otoczenia. Deformować, tworzyć uprzedzenia, dzielić ludzi. Sytuacja pandemii dobitnie ukazała nam, co może z nami uczynić. Ze strachu przed zarażeniem kontakty międzyludzkie ograniczone zostały do minimum. Baliśmy się. Dzieci bały się dotknąć kolegów, przytulić do przyjaciela, podać rękę.
Strach towarzyszy nam każdego dnia. Boimy się, że zachorujemy. Boimy się, że nie zdążymy na czas. Boimy się, że nie damy rady. Że zawiedziemy – nasze dzieci, rodziców, dziadków. Czyjeś oczekiwania. Boimy się cudzoziemców u naszych granic. Boimy się, że nasze dzieci będą miały trudne warunki do życia w związku ze zmianami klimatycznymi. Boimy się tego, czego nie znamy.
Strach łatwo wzbudzić i zarządzać nim (co niejednokrotnie czynią politycy). Jednak potem zredukować jego intensywność – zwłaszcza na poziomie grupowym – jest dużo trudniej. Chcielibyśmy oswoić strach i przekuć w odwagę. Strach i odwaga wciąż splatają się ze sobą. Im jesteśmy starsi, tym większa szansa, że będziemy potrafili działać pomimo strachu. Tak, by ten strach nas nie ograniczał. Nie odgradzał, lecz był impulsem do odważnych działań. Na przykład w obronie drugiego człowieka.


