Rozważania Rodzicielskie - Dialog
Rodzicielskie Rozważania

O dialogu, granicach i agresji.

Antoś biega radośnie wśród liści. Radość nabiera mocy. Tata jest już zmęczony po całym dniu. Potrzebuje spokoju.

– Antoś, uspokój się! Nie biegaj już. Stop. Słyszysz, co mówię?

Antoś nie słyszy. Zabawa pochłania go do reszty.

– Antoś. Przestań! Słyszysz?! – tata podnosi głos.

Antoś nadal szaleje w liściach, śmiejąc się głośno.

– Koniec tej zabawy. Musimy iść.

Tata bierze Antosia na ręce. Chłopiec zaczyna płakać. Kopie tatę i krzyczy: „Nie chcę! Zostaw!”. Gryzie tatę w rękę.

————————————————————————-

Ola rysuje w skupieniu.

– Ola, wychodzimy. Skończ już ten rysunek. Idziemy do domu – oznajmia mama.

Ola nie reaguje. Rysuje. Nie słyszy.

– Ola! Wychodzimy! Słyszysz , co mówię?

– Jeszcze chwila. Nie skończyłam – mówi Ola.

– Nie mamy czasu. Musimy iść. Zobacz kochanie, Ania już poszła. Koniec rysowania – mama zabiera Oli kredkę i kartkę z rysunkiem. Ola zaczyna płakać. Chowa się pod ławkę. I woła: „Nie lubię Cię!”.

Myśli-zapalniki

Znacie takie sytuacje? Kiedy dzieci nie słuchają. A dorośli przecież proszą „tyle razy”. Dorośli coraz bardziej się napinają. Stres narasta. Pojawia się uczucie złości, a myśli kłębią się coraz bardziej. Myśli-zapalniki: „Dlaczego ona mnie nie słucha?”; „Powinien mnie słuchać, jestem jego ojcem”; „Muszę być bardziej stanowczy”; „Jak ona może tak mnie ignorować?”; „Prosiłam ją już trzy razy i nic. Asia od razu wyszła, jak tylko mama ją poprosiła”.

Potem padają różne słowa. Słowa jak petardy. Ranią. Dialogu – brak. Szacunku – brak. Siła, władza, przemoc. Poczucie winy. Poczucie, że tak być nie może, że tak być nie powinno.

Z perspektywy władzy

Dorośli wciąż wgłębi oczekują od dzieci, że te będą im posłuszne. Że usłyszą, spełnią prośbę rodzica, dostosują się, podporządkują. Jednocześnie coraz chętniej pytają dzieci o to, co one myślą, co czują i uważają. Traktują je z szacunkiem. Z uwagą. Wciąż jednak nazbyt często zakładając, że racja jest po ich stronie. Wciąż patrząc ze swojej dorosłej perspektywy. Z perspektywy siły i władzy. A z takiej perspektywy nawiązanie głębokiego kontaktu i usłyszenie siebie wzajemnie staje się niemożliwe

Potrzebny jest dialog. A prawdziwy dialog jest trudny. Zwłaszcza w sytuacji pośpiechu, niezaspokojonych potrzeb, zmęczenia, stresu. I wówczas nie starcza zasobów do usłyszenia drugiego człowieka. Do otwarcia i empatii. Wtedy reagujemy złością na złość, przejawiamy zachowania agresywne, krzywdzimy siebie wzajemne.

Czym jest dialog

Dialog wymaga spojrzenia na świat z perspektywy drugiego – może skrajnie różnego od nas – człowieka. Dialog to nie udowadnianie, kto ma rację. To nie walka na argumenty.

To nie walka. To nie władza, przymus i siła. Nie narzucanie innym swoich racji. To nie łagodna, dyplomatyczna próba podporządkowania czy wymuszenia. To nie manipulacja. To nie komunikacja z pozycji siły.

Dialog to wzajemna wymiana dwóch równorzędnych podmiotów. To przedstawianie swoich racji i uważne słuchanie drugiej strony. W szacunku, równości, godności. To empatia. Dbanie o własne granice i respektowanie granic drugiego człowieka.

Przypominał nam o tym Jesper Juul w swoich publikacjach. Jak napisał w książce Moje kompetentne dziecko: „Chęć dawania jest w swej naturze dwustronna, gdyż dzieci również odczuwają ją w stosunku do nas. Musimy tę współzależność zrozumieć”.

Z kolei w książce Agresja – nowe tabu? Juul napisał tak: „Wymiana zdań między rodzicami – albo nauczycielami, pedagogami, wychowawcami – i dziećmi przebiega zwykle w następujący sposób: dorosły stawia dziecku pytania, a dziecko odpowiada, albo dorosły poucza, a dziecko potwierdza, czy go zrozumiano. Dialog jest czymś innym”.

Agresja – wołanie o pomoc

Juul pisał o agresji, której nie należy się obawiać i której nie wolno wypierać. O której należy rozmawiać, gdyż stanowi ona ważny sygnał. Czasem jest jedyną dostępną dla dziecka formą komunikacji z otoczeniem. Wołaniem o pomoc – „w jedynym języku, jaki jest im [dzieciom] dostępny”.

Dlatego należy uważnie, z empatią przyjrzeć się agresji, przyjąć ją i zajrzeć głębiej. Usłyszeć. Zrozumieć. By potem zmieniać. Trzeba jednocześnie pamiętać, iż agresja rodzi agresję. Dlatego tak ważne jest regulowanie emocji (tu pomocna może okazać się metoda Self-Reg oraz komunikacja oparta na empatii – NVC).

O agresji pisał też Thomas Gordon w swojej książce Wychowanie bez porażek w szkole: „Wzmacnianie siły wobec ucznia, który również posługuje się siłą, jedynie zaostrza początkowy konflikt. (…) 'wymykający się spod kontroli uczniowie bynajmniej nie potrzebują silniejszej czy sprawniejszej kontroli z zewnątrz. W gruncie rzeczy potrzebna im jest kontrola wewnętrzna, a taka może być jedynie rezultatem stosunków, w których respektowane są potrzeby obu stron”.

Konflikt jako droga do dialogu

Gdy nauczyciel i uczeń, rodzic i dziecko, matka i babcia stają w obliczu konfliktu, często traktują to jak „skrzyżowanie szpad”, bitwę, którą należy wygrać, walkę o władzę. Wtedy trudno mówić o dialogu. Jednak konflikt nie wyklucza dialogu. Przeciwnie – może być wspaniałą okazją do jego rozpoczęcia.

W dialogu nie chodzi o wygraną i przegraną, lecz o budowanie porozumienia, wzajemny szacunek, uznanie różnic. Dialog nie będzie możliwy jeżeli będziemy patrzeć na konflikt z perspektywy wygrany – przegrany. Jeżeli walka i siła będą napędzać nasze myśli i działania. Zamiast dialogu trwać będzie walka. „Zarówno ten, kto ją wygra, jak i ten kto ja przegra, będą na końcu tak samo samotni – i to jest jedyny możliwy do przewidzenia jej rezultat”, jak napisał Jesper Juul.

„Nie” w trosce o własne granice

Należy jednak podkreślić z całą mocą, że gniew, sprzeciw i bunt są koniecznym, pierwszym etapem dbania o własne granice. Bez wyraźnego „nie” nie będzie zmiany. Ważne tylko, by potem nastąpiło „tak”. By klarownie i spokojnie przedstawić swoje racje, potrzeby i wizje.

„Nie” i „tak” – dwa słowa, dwa stany, które się dopełniają. Był dadaizim (nie) i surrealizm (tak). Pisali o tym Aimé Cesaire (nie) i S. L. S. Senghor (tak) – twórcy rewolucyjnego ruchu négritue z lat 30. Rewolucyjna poezja Cesaire’a była jak rakieta (jak opisywał ją J. P. Sartre). „Jak rzucane w powietrze kamienie wulkanu”, które musiały wówczas „zburzyć mury kultury-więzienia”. Senghor zaś szedł dalej i proponował kolejny etap – etap budowy. Roztaczał utopijne, wizje lepszego jutra – „Cywilizacji Uniwersalnej”, która łączyłaby wszystkie najpiękniejsze dzieła myśli ludzkiej, we wszystkich formach.

„Nie” – burzy. „Tak” – tworzy.

Pisze o tym Naomi Klein w swej książce Nie to za mało. Klein napisała: „Nie wystarczy zwalczać złe idee i złych polityków. Kto wypowiada kategoryczne 'nie’, musi zarazem wypowiedzieć wybiegające w przyszłość 'tak’ – sformułować plan na tyle atrakcyjny, by wystarczająco wielu ludzi zapragnęło wcielenia go w życie. (…). Stanowcze 'nie’ (…) może zainspirować miliony osób do wyjścia na ulice. Ale tylko przyszłościowe 'tak’ da im siłę do długiej walki. ’Tak’ to latarnia morska, która wskaże nam drogę wśród nadciągającej burzy”.

Patrzymy na to, co dzieje się obecnie w Polsce w kontekście dbania o własne granice, poszanowania wolności osobistej, godności drugiego człowieka, zdolności do empatii, dialogu i odważnych wizji lepszej przyszłości. Słyszymy słowa jak rakiety i czujemy moc negacji. Słyszymy stanowcze NIE. Potrzebne jest TAK. Potrzebny jest dialog.

Zdolność do uprawniania prawdziwego dialogu kształtuje się już w dzieciństwie. Od pierwszych lat życia. Ćwiczmy ją z dziećmi.

Umiejętność prowadzenia dialogu to wyzwanie. To nasz cel. Nasza szansa. Dialog oraz wyobraźnia – by można było zmieniać świat i ratować żyjące na Ziemi istoty.