Z perspektywy malucha. „MojeNieMoje”.
Dostałem wóz strażacki. Na urodziny. Taki duży, czerwony, z niebieskim przyciskiem. Jak go naciskam to słyszę „Iioo, iioo!”. Idę teraz z mamą na plac zabaw. Biorę ze sobą mój nowy wóz. Chcę pobawić się nim na dworze. Podchodzi do mnie jakiś chłopiec. Trochę bardziej duży niż ja. Dotyka mój wóz i próbuje mi go wyrwać.
I wypuszczam mój wóz strażacki z rąk. Ten chłopiec się nim bawi. Patrzę na mój wóz i robi mi się bardzo smutno. On zabrał mi wóz. Mój czerwony wóz strażacki. Ja chcę się nim bawić. I zaczynam płakać…
– Co się stało Julek? – pyta mama.
– Ten chłopiec zabrał mi wóz strażacki.
– Pożyczyłeś mu go tak?
– Nie. On mi zabrał.
– Nie zapytał, czy może się pobawić?
– Nie zapytał.
– A ty chcesz się teraz nim bawić?
– Tak. Chcę.
– Rozumiem. Jest ci smutno, bo ktoś zabrał twoją zabawkę. Bez pytania?
– Aha…
– Ty nie byłeś gotowy, by ją pożyczyć. To twój nowy wóz. Ty o nim decydujesz. Chłopiec powinien był zapytać ciebie, czy może pobawić się twoim wozem. Podejdź do niego i powiedz, że to twoja zabawka i chcesz się nią teraz bawić.
Ciężko mi. Boję się. W końcu podchodzę do chłopca. Mama jest obok mnie.
– To mój wóz strażacki. Chcę się nim bawić. Sam. Teraz. Oddaj mi go – powiedziałem szybko.
– Proszę – szepnęła mama.
– Proszę – powtórzyłem.
Chłopiec popatrzył na mnie. Zrobił smutną minę. I niechętnie oddał mi mój prezent urodzinowy.
– Dziękuję – powiedziałem z radością. Mam mój pojazd. Uff…
– A może pobawicie się razem? Może później pożyczysz na chwilę swoją zabawkę koledze? Jak myślisz? Bardzo mu się podoba twój wóz strażacki – powiedziała mama.
– Aha …Może… A odda mi go potem?
– Odda.
– To ja się teraz pobawię i jak skończę to ci dam – powiedziałem do tego chłopca.
Bawiłem się. Chłopiec czekał. W końcu poczułem, że już mogę mu dać moją zabawkę. Ale tylko pożyczyć. Wytarłem jeszcze koła – trochę się zabrudziły błotem. Bardzo dbam o mój pojazd. Podszedłem do tego chłopca i podałem mój wóz strażacki.
– Możesz się pobawić. Trochę. Ja idę na huśtawkę.
I pobiegłem na huśtawkę.
Mam wóz. Wóz jest mój. Mogę zdecydować, co z nim zrobię. Dałem go koledze i on teraz się nim bawi. Chyba jest zadowolony. Ja też jestem zadowolony.
Podziel się
Jak to jest z tym dzieleniem? Uczymy dzieci, by się dzieliły. To ważne, by umiały się dzielić. „Podziel się” . „Trzeba się dzielić” – powtarzamy naszym pociechom. Zachęcamy, by pożyczyły swojego ulubionego misia lub nowy rower. Często od razu. Zbyt szybko. Wbrew woli maluchów. Odbieramy im wtedy nie tylko radość z zabawy i posiadania czegoś własnego. Odbieramy możliwość decydowania o swojej własności i poczucie sprawczości. Nie uczymy, że mogą decydować o swoich rzeczach i o sobie samych.
Żeby dziecko się podzieliło, musi poczuć, że tego chce. Dzieci często się dzielą, gdy nikt ich do tego nie nakłania. Gdy czują, że ich uczucia są szanowane. Ich prawo do posiadania i decydowania – respektowane. Gdy mają przestrzeń i czas. Gdy widzą, jaką radość sprawiają innym. Chcą dawać.
W powyższym dialogu mama nie nalegała, by syn podzielił się zabawką. Nie zbagatelizowała uczuć syna. Nie powiedziała: „Niech chłopiec chwilę się pobawi. Ty możesz później. Nic się nie stało. To nie powód do płaczu”. Udzieliła mu wsparcia, przypominając, że to jego zabawka i on za nią odpowiada. Nikt nie może mu jej zabrać bez jego zgody. Zasugerowała delikatnie możliwość podzielenia się i pożyczenia zabawki. Uspokoiła syna, że kolega ją zwróci.
Nie sposób dzielić się z kimś „na siłę”. Wbrew sobie. Chodzi o rozbudzanie wewnętrznej potrzeby dzielenia się, a nie o to, by zawsze oddawać innym to, co do nas należy. Bo ktoś nam tak każe. Bo tak powinno się robić.
Są dzieci, które wyrywają innym dzieciom zabawki. Są dzieci, które oddają innym zabawki wbrew własnej woli. Są dzieci, które dzielą się z innymi, bo czują się bezpiecznie. Czują, że mają wpływ na to, co dzieje się z ich własnością. Lubią obdarowywać innych i pożyczają chętnie – kiedy im to pasuje.


